Sic transit gloria mundi

Żuk po roku

Godzina 20:45, nieśmiało pukam w szybę samochodu. “Przepraszam, że o tej godzinie, ale musi się Pan wyprowadzić, bo zaraz kupiec przychodzi”“No to trzeba wypier*lać. Ja Pana przepraszam, ja nic nie uszkodziłem.”

Już bez lokatora, wietrzę szoferkę… kupiec się spóźnia, dzwoni i przekłada spotkanie na 11.00.

Samochód z zewnątrz wygląda nadzwyczaj sprawnie. Farba w ogóle nie straciła koloru, opony trzymają powietrze mimo roku bezruchu. Nikt nie włamał się do budy.

Aż się zastanawiam, czy po takim czasie ten cud polskiej techniki (FS Lublin), byłby w stanie odpalić. Wyjmuję kluczyki i otwieram szoferkę od strony kierowcy. Kluczyk łamie się przy okazji, ale udaje się wejść :)

Załączam akumulator, włączam światła: działają. Przekręcam stacyjkę: nic. No cóż. Ciekawe, czy z mocniejszym akumulatorem by ruszył.

Kupiec przekłada spotkanie na jedenastą.

Godzina 23:00… Umówiłem się na sprzedaż samochodu dosyć późno. Czekam pod wydziałem na kupca.

Podjeżdża mały, czerwony maluch, kierowca gdzieś dzwoni. Podchodzę i pytam: “Pan w sprawie Żuka?”. “Nie, nie… a jak tam idzie projekt? Augmented Reality, prawda?”

Ciekawe: osoba, która skończyła wydział dawno temu, wie co to za samochód i jakie jest jego przeznaczenie. Jestem ciekaw ile innych osób zna historię samochodu.

23:30 - kurde, chyba facet miał na myśli jedenastą rano :)

Kupiec numer jeden nie odezwał się już. Dwa dni później ktoś inny wygrywa aukcję na Allegro. Bo zażartej licytacji cena staje na 460 zł (z tego Allegro zabrało mi prowizję 100 zł :/).

W sobotę sprzedaję samochód. Nowy właściciel odmaluje go na biało, postawi na mniej rzucającym się w oczy parkingu i wykorzysta jako składzik. Wyjdzie go taniej niż wynajęcie garażu gdziekolwiek w Wawie.

Jeśli ktoś znajdzie gdzieś w okolicy Banacha białego żuka ze srebrnymi kołami: dajcie mi znać :)

Żuk Invaders Summary

It’s time for a small project summary…

Żuk Invaders is a project that’s goal was to transform a FSO Żuk (car) into an augmented reality computer game.

After purchasing the car we put a hole through the roof (that alone took us 6 hours), and installed a “cannon”. The “cannon” is a camera mounted at the top, mechanically connected to the wooden bar inside of the car. Using the bar, a player is able to control the movement of the camera.

The camera is connected to the computer, on which there is a game running (created using Processing ). The game takes the camera video and displays pictures of monsters on it. The screen is then shown to the player via VR glasses… and the player shoots the monsters!

If you’re reading this and you’re interested in this technology, you can contact us . We have some more cool stuff in our garage :)

Prezentacja na Auli 13

W zeszły czwartek, podczas 13-stej Auli miałem okazję po raz kolejny pochwalić się stworzonym samochodem, oraz opowiedzieć o Physical Computing.

Aula 13

Przyznam, że prezentowanie do 85 osób, w siedzibie TVN, oraz do bliżej nieokreślonej liczby przez internet, było ciekawym wyzwaniem. Widownia była uważna, po wystąpieniu kilka osób prosiło o mój kontakt, więc można powiedzieć o sukcesie :)

Wideo z prezentacji

Relacja z Auli

Slajdy z prezentacji (pdf)

Na pytanie “co dalej z Żukiem” odpowiadam: zimuje. Za niska temperatura, żeby pracować :) Jego technologię wykorzystam przy swojej pracy magisterskiej, oraz być może przy komercyjnych projektach w przyszlości. Jeśli znajdę wolny dzień, to postaram się też nagrać i zmontować video z działającego wozu.

(za powyższe zdjęcie dziękuję Michałowi Małyszko)

Co nowego…

Trochę się dzieje. W związku z awarią komórki tym razem jednak bez fotek :)

W zeszły czwartek na wydziale zrobiłem prezentację pojazdu, połączoną z wykładem na którym opowiedziałem o szczegółach konstrukcji. Samochód obejrzało ze 30 osób, na wykładzie było ok. 10.

Wnioski? Soft jeszcze nadal słabo jest dopracowany, za to prezentacje wychodzą mi już lepiej (zmieniłem ustawienie fotela i inne szczegóły).

Mam kilka kontaktów dzięki prezentacjom, poza tym analizuję sposoby spieniężenia technologii. Oryginalny pomysł pt. jeździmy po miastach i zbieramy kasę za granie jest na razie awykonalny, z powodu śniegu za oknem :)

Pozabijajmy kosmitów!

W zeszły czwartek, przy okazji Auli 11 odbyła się premiera samochodu. Od samego początku dnia napięcie rosło stopniowo: trzeba było w końcu zrealizować kontroler (czyt. wmontować przyciski do drewnianej rączki), dopracować oprogramowanie gry, posprzątać w samochodzie, przywiercić tablice rejestracyjne, podpiąć akumulator, wyruszyć w drogę i dojechać do centrum…

Zatrzymaliśmy się w samym centrum miasta, pod siedzibą Novella na ul. Wspólnej. Deployment zajął ok. 15 minut, po czym zaczęła się prezentacja. Szczęśliwie, gra zadziałała!

Oczywiście nie obyło się bez problemów technicznych. Na dworzu było na tyle ciemno, że obraz z kamerki internetowej był tragicznej jakości. Do tego, namierzenie obcych przy pomocy działa było dosyć trudnym zadaniem, przez co przez 70% czasu gracze machali działem w tą i spowrotem, a zaledwie 30% czasu strzelali.

Mimo wszystko, wieczór uważam za udany. Da się cokolwiek ustrzelić, więc jest dobrze :)

Znajdz zuka na obrazku

Po wszystkim pojechaliśmy samochodem na wydział informatyki UW (ul. Banacha), gdzież to stoi on do dziś…

Plan na najbliższe tygodnie: dopracować szczegóły, prezentować komu się da, nagrać video promocyjne, znaleźć sposób, żeby zwróciło się to 7000 zł :)

(fotografie z premiery: Michał Małyszko

Cygańskie malowidła i demoniczny fotel.

Przy ładnej pogodzie, kurczącym się budżecie i zbliżającym się terminie premiery (czwartek), mieliśmy jeden z najprzyjemniejszych dni pracy. Do mnie i Maćka (mechanika) dołączyły Monika i Ola, które zabrały się za malowanie.

Maciek uszczelniał dach, oraz konstruował szafkę, a ja zająłem się porządkami, oraz zainstalowaniem… nagłośnienia :D Tak tak, teraz w samochodzie jest system surround z subwooferem. Boski klimat :)

Do tego dopracowaliśmy mechanikę, oraz rozpoczęliśmy prace nad działem… żeby wyglądało jak działo. Około 18, po 5 godzinach pracy, odbyła się prezentacja gry. Jeszcze długa droga, ale posuwamy się do przodu!

Więc chodź, pomaluj mój świat…

O tym co robiłem przez cały ostatni tydzień napiszę już wkrótce… dużo kodowania, dużo pracy (ok. 50 godzin)…

Za to dzisiaj odwiedziła mnie Aneta Zima (studentka WNE UW, kierownik projektu w AIESEC), która dyponuje zmysłem estetyki którego mi brakuje :) Razem zabraliśmy się za malowanie pojazdu - po kilku puszkach sprayu smochód wygląda świetnio. Duży postęp w porównaniu do “fatalnie” :)

18102007135.jpgPrawy bok.

Obiecałem zaprezetować działjącą grę na najbliższej Auli , w najbliższy czwartek. Siedem dni - mało czasu na zrobienie solidnych dekoracji i dobrego softu, ale powinno dać się grać do tego czasu…

Pierwszy test w realu!

Tak, tak… mimo poniedziałkowej ketchupowej tragedii dzisiaj układ działał już w porządku. Przez pół dnia Michał poprawiał grę (jest już dźwięk), a ja nanosiłem ostatnie szlify. Ok. 15 zebraliśmy się na parking, gdzie po rozstawieniu ekwipunku i dwóch wycieczkach do domu po zapomniane elementy, uruchomiliśmy grę…

wrealu-tasma.jpg

wrealu-michal.jpg

Do sensownej gry potrzebna jest jeszcze rekalibracja i poprawienie poziomego ruchu, ale mimo to Michał zabił paru złych:

Ten pisk w tle to UPS, który zasila elektronikę. Cholernie niewydajne, będzie trzeba zaopatrzyć się w jakiś akumulator.

Dzień palonych układów…

Dziś nauczyłem się, że dioda podczerwona przy nieodpowiednim podłączeniu zachowuje się jak artyści końca wieku - świeci tysiąc razy jaśniej… i tysiąc razy krócej :)

Ale dwie spalone diody (w sumie 4zł) to drobiazg… W trakcie obiadu otwierałem ketchup - niefortunne zakręcenie spowodowało, że zamiast na mojej pizzy wylądował na moim ubraniu, lodówce, wykładzinie… a jedna z kropel przewędrowała bezbłędnie przez pół pokoju, aby trafić w jedną kostkę na układzie:

plama.jpg

… oczywiście w tą najdroższą, czyli chip bluetooth!

Czy muszę komukolwiek przypominać kolejne prawo murphy’ego?

“Cokolwiek zostanie upuszczone na uklad elektroniczny pod napieciem, spadnie zawsze tam, gdzie wyrzadzi najwiecej szkod.”

radek.jpg

(fot.: Ketchup Radek - zabójczo smaczny)

Prawie jak Wii :)

W związku z brzydką pogodą skontruowałem miniaturowy kontroler z kamerą - służy do testów w domu, gdzie nie mam dostępu do fizycznego działka w wozie.

Po tygodniu prac mam wersję która jest w stanie w coś wycelować i ustrzelić. Niestety, do solidnego, stabilnego działania będę potrzebować kompasu elektronicznego - kolejny podzespół za 300zł :/

Czy dałoby się to zrobić taniej, bez elektroniki wartej w sumie 700 zł? Pewnie tak, ale teraz już odrobinę za późno na zmianę całej koncepcji :)

Mimo braku kompasu całość jest już w zasadzie gotowa do instalacji w wozie. Byle by pogoda dopisała!

Następna strona »